Kontrowersje zdrowotne
W 1985 r. opublikowano raport, z którego wynikało, że stewiol, produkt rozpadu stewiozydu i rebaudiozydu (dwóch słodkich glikozydów diterpenowych w liściu stewii) w obecności ekstraktu wątrobowego szczurów staje się mutagenem.[35] Odkrycie to zostało jednak podważone wskutek błędów proceduralnych – dane zostały przetworzone metodami, które wykazałyby właściwości mutagenne nawet wody destylowanej.[36] W kolejnych latach przeprowadzone testy biologiczne, badania hodowli komórkowych i testy na zwierzętach wykazały zróżnicowane rezultaty w kontekście toksykologii i niepożądanych efektów składników stewii, ogólnie nie udowodniono jednak ich szkodliwego działania. Choć pojawiły się doniesienia o słabych właściwościach mutagennych stewiolu i stewiozydu,[37,38] większość badań wskazuje na brak niepożądanych efektów.[39,40]
W analizie z 2008 r. 14 z 16 przeprowadzonych projektów badawczych wykazało brak genotoksyczności stewiozydu, 11 z 15 projektów wykazało genotoksyczność stewiolu, a żaden projekt nie wykazał genotoksyczności rebaudiozydu A. Niemniej jednak, nawet jeżeli związek chemiczny może spowodować uszkodzenie struktury DNA w kontrolowanych warunkach testu biologicznego (np. w bakteriach, hodowlach komórkowych ssaków), zupełnie osobną kwestią jest pytanie, czy dany związek ma działanie rakotwórcze w organizmach neutralnych (np. szczurach, ludziach), bądź teratogenne (tzn. powoduje wady płodu). Jak dotąd nie wykazano, aby składniki stewii przyczyniały się do powstania nowotworów lub wad rozwojowych.[39,40]
Inne badania udowodniły, że stewia zwiększa wrażliwość na insulinę u szczurów[41] i może nawet dodatkowo stymulować jej wytwarzanie,[42] wspomagając zwalczanie cukrzycy i syndromu metabolitycznego.[43]
Wstępne badania na ludziach wskazują, że stewia może wspomóc redukowanie nadciśnienia,[44] choć pojawiło się także badanie, w którym wykazano brak wpływu rośliny na nadciśnienie.[45] Miliony Japończyków spożywają stewię od ponad trzydziestu lat i jak dotąd brak doniesień o jej szkodliwych skutkach.[46] Analogicznie, liście stewii od stuleci wykorzystuje się w Ameryce Południowej do najrozmaitszych celów, od tradycyjnej medycyny indiańskiej po terapię cukrzycy typu II.[47]
W 2006 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przeprowadziła dokładną analizę ostatnich badań nad stewiozydem i stewiolami, przeprowadzonych na zwierzętach i ludziach. W opublikowanym raporcie stwierdzono, że „stewiozyd i rebaudiozyd A nie wykazują genotoksyczności w warunkach in vitro oraz in vivo. Genotoksyczność stewiolu i niektórych jego pochodnych tlenowych in vitro nie występuje w warunkach in vivo.”[48] Raport WHO nie znalazł również dowodów na rakotwórczość stewii. Ponadto zauważono, że „stewiozyd wykazuje pewne efekty farmakologiczne u pacjentów z nadciśnieniem lub cukrzycą typu II”,[48] zaznaczono jednak, że niezbędne są dalsze badania, by określić właściwe dawkowanie.
Zwolennicy żywności nieprzetworzonej proponują rozróżnienie pomiędzy konsumpcją (i testami bezpieczeństwa) składników, takich jak ekstrakty ze stewii lub wyizolowane związki, np. stewiozyd, a całej rośliny.[49] Jednakże eksperci w zakresie farmakognozji, a także lekarze i naukowcy nie zgadzają się ze stwierdzeniem o przewadze żywności nieprzetworzonej nad ekstraktami. Stwierdzają też, że w postaci nieprzetworzonej może być ona szkodliwa.[50,51]










Powrót